WYWIAD Z KLAUDIĄ GREGORCZYK – autorką trylogii PIEKIELNA

Klaudio, w 2023 roku zadebiutowałaś książką „Piekielna narzeczona”. Moim zdaniem był to absolutnie udany debiut, i przyznam, że gdybym nie wiedziała o tym wcześniej, to nie poznałabym, że trzymam w rękach Twoją pierwszą powieść! W moim odczuciu masz świetny styl, piszesz bardzo angażująco, fantastycznie budujesz napięcie i ja w Twoich książkach absolutnie przepadam od pierwszych stron.

KG: Dziękuję Ci bardzo za te słowa i za zaproszenie do wywiadu, jest mi bardzo miło.

Opowiedz proszę swoim czytelnikom, jak wyglądały początki „Piekielnej narzeczonej”.

KG: Zawsze lubię odpowiadać na to pytanie, bo odpowiedź jest po prostu bardzo prosta. Piekielna powstała na początku pandemii z nudów, podczas słuchania muzyki. Publikowałam ją na Wattpad, ale wtedy jeszcze bez myśli, że złapię sobie czytelników, tylko jako motywację, żeby skończyć w końcu jakąś książkę. Tak oto Piekielna stała się moją pierwszą ukończoną serią. Miała być jednym tomem, ale cóż…

Jeśli chodzi o wydawnictwa, to akurat od Empik Go bardzo szybko dostałam odpowiedź, oni szukali wtedy fantasy w typie young adult, więc wstrzeliłam się w ich zapotrzebowania.

Powieść doczekała się już 3 tomów. W jakich odstępach powstawały? Ile czasu łącznie poświęciłaś na napisanie całej trylogii?

KG: Powieść powstała według mnie dosyć szybko, bo od lutego 2020 do sierpnia 2021 miałam już trzy części. Myślę, że to zasługa właśnie tej pandemii i siedzenia w domu w dużej mierze. Teraz niestety nie mam tyle czasu na pisanie i idzie mi dużo wolniej, więc akurat w tym aspekcie pandemia bardzo mi pomogła.

Z racji tego, że był to Twój debiut, powiedz nam, jakie uczucia towarzyszyły Ci przed wydaniem powieści? Byłaś zdecydowana, że warto ją wydać, czy miałaś chwile wahania?

KG: Myślę, że każdy autor ma chwilę wahania. Ja zaczęłam pisać Piekielną bez myśli jakiegokolwiek wydania. Jasne, siedziało mi to z tyłu głowy, ale poważnie zaczęłam to traktować dopiero prawie dwa lata po zakończeniu pierwszego tomu. Uznałam, że książka podoba się na Wattpad, ludzie zachęcali, a ja chciałam spełnić marzenie. Jakoś szybko się to potoczyło.

Miałaś beta-czytelników?

KG: Właśnie nie! Dopiero teraz przy sequelu Piekielnej mam bety. To jest okropnie dziwne, bo ja byłam takim laikiem, że nie wiedziałam nawet, że wypadałoby ich mieć. Moimi betami trochę byli czytelnicy z Wattpada. To oni mówili mi, jak pomyliłam pory roku, albo coś nie miało sensu. Dzięki temu podczas redakcji nie miałam żadnego błędu fabularnego.

Trzeba przyznać, że idziesz jak burza. Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek mieć blokadę twórczą? Jeśli tak, to czy masz na nią jakieś swoje sposoby?

KG: Właśnie teraz przechodzę taką blokadę. Powiem Ci, że jest to ciężkie. Myślę, że takie chwile przychodzą do każdego autora. Trzeba dać sobie odetchnąć, a potem małymi krokami zmuszać się do pisania. Mnie bardzo pomaga słuchanie playlisty do danej powieści. To mnie nastraja na pisanie.

Jakie były Twoje ulubione momenty w tworzeniu książek z serii „Piekielna” – czy to projektowanie postaci, czy wymyślanie historii?

KG: Najbardziej lubiłam research. Ja jestem zamkowym świrem. Uwielbiam zwiedzanie, ciekawostki historyczne, ciekawi mnie ogromnie średniowiecze. Więc każda informacja, książka o budowie zamków czy informacje o katach i narzędziach tortur sprawiały mi frajdę (jakkolwiek to brzmi haha). Osobiście bardzo lubię też proces redakcji, daje mi on wiele satysfakcji i dużo się uczę.

Wiedziałaś z góry, jak zakończy się tworzona przez Ciebie historia, czy pozwoliłaś, aby zakończenie kształtowało się w trakcie pisania?

KG: Miałam totalnie inny plan na zakończenie, ale on złamałby serca czytelnikom. Zdradzę, że wątek z siłą głównego antagonisty przyszedł mi do głowy dopiero podczas pisania trzeciego tomu, więc tak naprawdę to wszystko jakoś się powoli kształtowało w mojej głowie. Nie robiłam do Piekielnej jakiś wielkich notatek, pisałam na żywioł i wymyślałam fabułę z marszu. Miałam tylko ogólny zarys.

Planujesz rozwijać się w różnych gatunkach literackich w przyszłości? Czy fantastyka jest tym, co odpowiada Ci najbardziej?

KG: Uwielbiam fantastykę, to jest totalnie najbardziej kreatywny gatunek do pisania, ale chcę się sprawdzić również w obyczajówkach i może powieści akcji. Mój obyczaj jest już powoli na ukończeniu i myślę, że fajnie się przy nim bawiłam. Chcę próbować nowych rzeczy, a kilkanaście pomysłów na różne gatunki siedzi sobie spokojnie w moim notesie.

Jakie są Twoje cele pisarskie w najbliższej i dalszej przyszłości? Planujesz zaskoczyć czymś swoich czytelników?

KG: Hmm moje cele… Na tę chwilę chcę się rozwijać i pisać. Jak najwięcej pisać. Wiadomo, moim marzeniem jest utrzymywać się tylko z moich książek, ale to daleka droga, jednak będę o nią walczyć. Teraz po prostu mam nadzieję, że coraz więcej ludzi sięgnie po moje książki, czy to po Piekielną, czy inne powieści, które mam nadzieję, ujrzą światło dzienne. Można to nazwać moim celem na teraz: wydanie kolejnych książek.

Czy istnieje konkretna publiczność, do której kierujesz swoje książki, czy raczej piszesz z myślą o szerokim spektrum czytelników?

KG: Myślę, że nie mam konkretnej publiczności i też nie kierowałam się tym, że moja książka ma zadowolić jakiś przedział wiekowy. Czyta mnie bardzo szerokie grono, od nastolatków do pań po pięćdziesiątce. Sama jestem zdziwiona. Jestem zdania, że każdy może sięgać po literaturę, która najbardziej sprawia mu radość, niezależnie od wieku. Oczywiście poza dziećmi czytającymi erotyki, tego akurat nie akceptuję.

Czy istnieje jakiś fragment Twojej twórczości, który jest dla Ciebie szczególnie bliski sercu?

KG: Myślę, że cała książka „Blizny” jest bardzo bliska mojemu sercu. Jest tam wiele mnie, moich przemyśleń, podejścia do życia. To obyczaj, który mam nadzieję kiedyś wydać. Zostawiłam w nim naprawdę dużo ważnych przemyśleń. Duże znaczenie ma też dla mnie sama chwila wydania Piekielnej, chwila dostania maila od wydawcy. Wtedy zaczęła się moja przygoda.

Jakie reakcje czytelników cenisz sobie najbardziej?

KG: Najbardziej cenię sobie szczere reakcje, takie bez jadu i złośliwości. Uwielbiam każdą radę, ale taką, która jest dawana z głębi serca, a nie za płaszczykiem słów „ja nie chcę cię urazić”. W swoim życiu ogólnie cenię szczerość, ale jestem również wdzięczna każdemu czytelnikowi, który pokaże książkę w sieci lub poleci ją znajomym. To naprawdę uskrzydla.

Zahaczając o kwestię interakcji z czytelnikami, chciałam zapytać, jakie są Twoje doświadczenia z czytaniem recenzji swoich książek, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych?

KG: Wiadomo, pozytywne na pewno bardzo cieszą i motywują do dalszego pisania. Z tymi negatywnymi uczę się walczyć. Staram się wyciągnąć wnioski, kiedy coś zrobiłam źle, według czytelnika. Żadna książka nie zadowoli całego świata, będzie miała miłośników i tych, którzy uznają ją za najnudniejsze dzieło na ziemi. Z własnego doświadczenia wiem, że negatywne opinie bolą najbardziej, kiedy ma się zły dzień, albo jest się świeżo po zarwanych nocach nad redakcją, a ktoś napisze „ta książka nie ma redakcji”. Staram się jednak z dnia na dzień coraz mniej tym przejmować, ale na to trzeba czasu.

Szerokie grono osób zachwyca się okładkami „Piekielnej”. Jakie znaczenie ma dla Ciebie okładka książki i czy uczestniczyłaś w procesie jej projektowania?

KG: Miała dla mnie duże znaczenie i naprawdę cieszy mnie, że tak się podoba. To ja ją wymyśliłam i napisałam wręcz rozprawkę, jak ma wyglądać haha. Ale dzięki temu została stworzona tak, że nie musiałam nanosić żadnej poprawki. Dlatego polecam przyszłym pisarzom pisać słowo w słowo swoje wizje dotyczące książki, to naprawdę ułatwia pracę obu stronom: autorowi i grafikowi.

Czy istnieje jakiś określony moment w Twoim życiu, który mocno wpłynął na zainteresowanie pisarstwem?

KG: Myślę, że kupienie pierwszej książki. Jak miałam jakieś 6-7 lat Empik otworzył się u mnie w mieście. Poszłam tam i wybrałam swoją pierwszą książkę, taką własną, nie z biblioteki. Mam ją do dziś. Sądzę, że dzięki niej pokochałam czytanie, a potem pisanie. Dzisiaj śmieję się, że pierwszą książkę kupiłam w Empiku, a teraz dla nich piszę.

Jakie rady miałabyś dla aspirujących pisarzy, którzy dopiero zaczynają swoją twórczą podróż?

KG: Dużo piszcie, słuchajcie rad innych pisarzy, dokształcajcie się w procesie tworzenia książki i nie bójcie się pytać, a przede wszystkim nie wątpcie w siebie.

Czy chciałabyś coś powiedzieć do swoich czytelników?

KG: Chciałabym im podziękować. Dziękuję za masę wiadomości, wsparcie już od czasów Wattpad, bo bez tego nie zdecydowałabym się na wydanie i to, że wybieracie moją książkę, jako lekturę na wieczór. To dzięki Wam od czasu wydania nie spadła ani na chwilę z rankingu top 100, a to dla mnie ogromna pochwała.

Dziękuję, Klaudio za ten inspirujący wywiad. Życzę dalszych sukcesów, bo niewątpliwie „Piekielną” już można uznać za sukces! Osobiście, już nie mogę się doczekać Twoich kolejnych powieści.

KG: Dziękuję Ci bardzo!

Książki możecie zakupić tutaj:

Współpraca reklamowa z Klaudią Gregorczyk.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments