Wywiad z Patrycją Walerowską – wdową po Piotrze Walerowskim, Autorze książki „Dialogi nieprzyzwoite”

Dzień dobry Kochani,

dziś post nieco inny, bo nie z recenzją, a z wywiadem. Nie ukrywam, że nigdy nie zdarzyło mi się prowadzić wywiadu, jednak historia Patrycji Walerowskiej, którą poznałam rok temu na Instagramie poruszyła mnie tak bardzo, że postanowiłam zaprosić ją do rozmowy. Patrycja jest wspaniałą kobietą… sympatyczną, mądrą, a przede wszystkim niebywale silną. Dokonała ona wspaniałej rzeczy – wydała książkę swojego zmarłego męża Piotra, spełniając tym samym jego największe marzenie. Nie potrafię ukryć wzruszenia pisząc ten post i pojąć ogromu siły jaki Patrycja znalazła w sobie, by tego dokonać. Wciąż jestem pełna podziwu dla tej niesamowitej i dzielnej kobiety.

Zapraszam Was do przeczytania wywiadu, abyście i Wy mogli poznać tę wzruszającą historię.

Fot. Patrycja Walerowska

Witaj Patrycja! Dziękuję Ci bardzo, że przyjęłaś zaproszenie do tej rozmowy. Jak pisałam wcześniej, jestem pełna podziwu dla tego co zrobiłaś wydając „Dialogi nieprzyzwoite” i pragnę, by ta wzruszająca historia poszła dalej w świat.

Czy chciałabyś opowiedzieć nam, jaka była Twoja historia znajomości z Piotrem?
Poznałaś go już jako pisarza, czy znaliście się wcześniej, nim rozpoczął pracę nad książką?

Poznaliśmy się niecałe cztery lata wcześniej, zanim powstały „Dialogi…”. Ale zacznijmy od początku, bo historia naszej znajomości jest bardzo ciekawa. Z Piotrem poznaliśmy się na portalu społecznościowym Facebook. Szukaliśmy swojej drugiej połówki na jednej z grup randkowych. Wstawiłam post, Piotr go polubił i napisałam do niego. Na odpowiedź czekałam prawie dwa lata! Ze względu na to, że nie jesteśmy znajomymi, moją wiadomość Facebook przeniósł do spamu. Piotr powiadał mi, że kiedy ją odczytał bardzo długo wahał się, czy do mnie napisać. Uznał, że taka kobieta jak ja na pewno jest zajęta. Czytając książkę i walcząc ze swoimi myślami postanowił do mnie wysłać wiadomość. Jaka była jego radość, gdy okazało się, że jestem wolna. I tak to się zaczęło. Po kilku dniach spotkaliśmy się po raz pierwszy.
Rozmawialiśmy godzinami. Tematów nam nie brakowało, a najważniejszy był oczywiście o książkach. Po ponad roku znajomości były zaręczyny, a następnie piękny ślub. Niedługo cieszyliśmy się wspólnym szczęściem. Choroba zabrała mi Piotra czternaście miesięcy po ślubie.

Niestety Piotra nie ma dziś z nami. Opowiesz nam, co doprowadziło do tak strasznej tragedii?

Mój mąż zachorował na Covid-19. Kiedy Piotr zachorował to był dla mnie najtrudniejszy czas w moim życiu. Patrzyłam jak Piotr gaśnie, słabnie a nikt nie chciał nam udzielić pomocy. Nie było lekarzy, karetek, miejsc w szpitalach. Nie mogłam mu pomóc, tylko być przy nim i opiekować się nim. Jednak kiedy trafił do szpitala, było już za późno. Dnia 16 listopada 2020 roku odebrałam telefon, który był najgorszy w moim życiu. Do dzisiaj analizuje dzień po dniu, kiedy Piotr zachorował i zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd. Co mogłam więcej zrobić, żeby mu pomóc. Oczywiście zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że koronawirus istnieje dla innych to wymysł. Ta choroba dotknęła mnie osobiście. Nie było to zwykłe przeziębienie ani grypa. Przez Covid-19 straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Tego co przeszliśmy w czasie choroby nie życzę nikomu.

Gdybyś w kilku zdaniach mogła opisać Piotra, przybliżają teraz każdemu jego osobę… jak mamy go zapamiętać? Czym się zajmował? Jakie miał pasje?

Piotr był osobą niezwykle wrażliwą, inteligentną z fantastycznym poczuciem humoru. Zjednywał do siebie ludzi. Pracował jako bibliotekarz w swojej rodzinnej miejscowości. Prowadził swojego bloga, na którym recenzował książki, filmy i seriale, o których mógł rozmawiać godzinami. Największymi pasjami Piotra były książki, gry fabularne (RPG), które dawały mu możliwość przenoszenia się w fantastyczny świat ze swoimi graczami, potrafił tworzyć niesamowite postacie w czasie grania w RPG. Cała jego ekipa zawsze czekała z niecierpliwością, czym zaskoczy ich tym razem Mistrz Gry. Jego kreatywność była niesamowita. Współpracował z wydawnictwami, był recenzentem książek, próbował swoich sił jako korektor językowy książek. Był ogromnym fanem komiksów, Wiedźmina i Sherlocka Holmesa. To fantastyka była jego światem, w którym czuł się najlepiej, jego ulubionym gatunkiem. Piotr był wspaniałym mężem. Zaraziłam go pasją do podróżowania i tak jak ja pokochał góry. Od najmłodszych lat próbował swoich sił jako autor książek. Pisał dla mnie piękne wiersze o naszej miłości. Wspólne chwile były dla nas najcenniejsze, spędzone w domowym zaciszu. Codziennie myślę o Piotrze, tęsknię za nim, był moim najlepszym przyjacielem, lepszą wersją mnie. Brakuje mi jego poczucia humoru, tego jak nikt inny potrafił rozbawić mnie do łez i naszych wspólnych rozmów. Między nami nie było tematu tabu. Byliśmy dla siebie wszystkim, wspieraliśmy się nawzajem. Za każdym razem zastanawiam się o czym byłaby kolejna jego książka. Tego już się nie dowiemy, ale są z nami jego „Dialogi…”

Fot. Piotr Walerowski


Kiedy przeczytałaś „Dialogi nieprzyzwoite” po raz pierwszy? Były już ukończone, czy miałaś okazję czytać dopisywane na bieżąco fragmenty?

Kiedy Piotr skończył pracę nad książką poprosił mnie, abym przeczytała „Dialogi…”. Chciał zasięgnąć mojej opinii, która dla niego była najważniejsza. Nie przeczytałam. Ufałam mu w pełni, że ta książka jest świetna. Chciałam przeczytać ją wtedy, kiedy „Dialogi..” zostaną wydane. Ze względu na odejście Piotra po książkę sięgnęłam dużo wcześniej. Miesiąc po śmierci Piotra. Czytałam ją w Święta Bożego Narodzenia w 2020 roku. Nie dopisywałam żadnych fragmentów. Niewielkie zmiany były spowodowane korektą tekstu. Niczego nie zmieniałam. Wszystko zostało tak jak napisał Piotr.


Czy zdarzało się, że Piotr konsultował z Tobą przebieg historii? Niektóre wątki?

Absolutnie nie. Wszystko było owiane tajemnicą, a o wszystkim miałam się dowiedzieć z książki. Wiedziałam tylko, że pisze książkę erotyczną.

Czy gdy zdecydowałaś się wydać „Dialogi nieprzyzwoite”, to długo musiałaś szukać wydawnictwa?

Piotrowi udało się znaleźć wydawnictwo i podpisać umowę wydawniczą. Zmarł 10 dni po podpisaniu umowy. Zajęłam się całym procesem wydawniczym.


Miałaś wątpliwości, czy wydać tę książkę?

Absolutnie nie! Nie wahałam się ani minuty! Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie spełnić jego największego marzenia. Zostałam po to tutaj, aby to wszystko dokończyć. Oczywiście miałam momenty, w których myślałam czy sobie poradzę, w trakcie całego procesu wydawniczego, współpracy z wydawnictwem, ale z pomocą przyjaciół wszystko było łatwiejsze. Miałam momenty załamania wtedy i teraz, w trakcie promocji, bo to jest ogromna odpowiedzialność (a osób, które krytykują nie brakuje), ale nie poddaje się. Jestem przekonana, że jest ze mnie dumny. Z każdej mojej decyzji dotyczącej książki, a wszystko dlatego, że ufaliśmy sobie bezgranicznie.


Obawiałaś się, jak inni ludzie/znajomi/rodzina zareagują na to, że wydajesz erotyk?

Większość osób wiedziała od Piotra jaka to będzie książka, ale nie przejmowaliśmy się opiniami. Przyznam szczerze, że były różne. Najczęściej było to zdziwienie, bo przecież jego ukochanym gatunkiem była fantastyka i wszyscy myśleli, że pójdzie w tym kierunku. A tutaj niespodzianka. Nie boje się niczego, zawsze idę pod prąd, tak jak ja chce według własnych zasad. Skoro to książka erotyczna to ją wydam, dla mnie nie ma znaczenia jaki to jest gatunek. Tak samo, jak ktoś się zapytał czy mi nie wstyd, że to erotyk i jak to tak można? A można! Nawet trzeba! Należy spełniać swoje marzenia i oddać w ręce czytelników świetną książkę erotyczną.

Jak wyglądał proces korekty tekstu? Czy było Ci trudno się z tym zmierzyć?

Etapy procesu wydawniczego przebiegały następująco:
a) Redakcja Wydawnicza (merytoryczna i językowa)
b) Korekta (przeprowadzona przez inną osobę niż redakcja)
c) Skład tekstu do druku
d) II Korekta
e) Opracowanie okładki nawiązującej do treści utworu
f) Nadanie i rejestracja ISBN dla utworu

Każdy etap procesu Wydawnictwo konsultowało ze mną. Do mnie należało zatwierdzanie korekt i wybór okładki. Oczywiście, że to dla mnie było bardzo trudne, ponieważ po raz pierwszy miałam do czynienia z wydaniem książki. To dla mnie świetna nauka, popełniam błędy, ale uczę się na nich. Myślę jednak, że ostateczna wersja książki wyszła bardzo dobrze.


Po przeczytaniu powieści nie wyobrażam sobie innego tytułu dla tej książki niż “Dialogi nieprzyzwoite”.
Czy jest to oryginalny tytuł jaki Piotr planował nadać książce, czy tytuł został zmieniony przez wydawnictwo?

Piotr nadał tytuł książce i taki został zaakceptowany przez wydawnictwo.


Jak długo powstawała książka? Czy pisząc ją, Piotr inspirował się innymi tytułami?

Piotr książkę pisał około roku. Pracował w bibliotece, więc czytał różnego rodzaju książki, w tym również książki erotyczne. Wiedział, czego brakuje na rynku, jaki motyw ciągle się powtarza w tym gatunku. Postanowił stworzyć coś nowego, nietypową książkę erotyczną i w ten sposób powstały „Dialogi nieprzyzwoite”.


Jaki był styl pracy Piotra? Czy pochłonięty pracą przelewał słowa od razu na ekran komputera, czy otaczał się mnóstwem notatek?

Piotr i notatki – to zdecydowanie nie szło ze sobą w parze. Zdecydowanie to był laptop. To w nim na bieżąco dopisywał kolejne rozdziały książki. Pisał nocami, wtedy nikt mu nie przeszkadzał. Miał ciszę i spokój. Jak już wspomniałam, był osobą bardzo kreatywną, dlatego na bieżąco wymyślał bohaterów oraz ich historie.


Nie można odmówić Piotrowi rewelacyjnego stylu i umiejętności wzbudzania zaciekawienia u czytelnika. Czy wiesz, co wpłynęło w jego przypadku na tak duże zdolności pisarskie?

To prawda, jego charakterystyczny styl pisania i lekkość pióra były wyjątkowe. Powód jest jeden – mnóstwo przeczytanych książek i słuchanie audiobooków. To wzbogaciło jego słownictwo, elokwencję i łatwość przelewania słów na papier.


Zdarza się, że ludzie biorą Cię za autorkę tej książki? Pytam dlatego, bo kojarzę, że dodając recenzje zobaczyłam gdzieś taki komentarz, sugerujący, że „Dialogi nieprzyzwoite” są książką Twojego autorstwa.

Och… Przyznam Ci się szczerze, że denerwują mnie tego typu zachowania. Czas też głośno na ten temat napisać. Przytoczę kilka przykładów nonszalancji i braku szacunku dla mnie i Piotra oraz jego twórczości.

  • Stwierdzenie, że jestem autorką. Autor podany jest na okładce i z tyłu książki.
  • W jednej recenzji przeczytałam, że owa recenzentka czeka na kolejne książki Piotra i nie zna poprzednich książek autora. Historia Piotra przedstawiona jest na moim profilu, z tyłu książki oraz w podziękowaniach na ostatnich stronach „ Dialogów…”, również jest tam zaznaczone, że jest to powieść debiutancka.
  • Ktoś inny uznał, że Piotr żyje tylko nie chce ujawniać się publicznie tylko ja wszystkim się zajmuję w mediach społecznościowych. Zaznaczę, że ta osoba brała udział w rozdaniu, gdzie zawsze zaznaczam, że Piotra nie ma wśród nas.

Na te wszystkie sytuację reaguję bardzo nerwowo i nie rozumiem, co siedzi w głowach takich osób. Takie sytuacje przyprawiają mnie o złość i jest mi przykro. Takie zachowanie świadczy tylko o osobach, które dostały książkę, bo wychodzi na to, że jej nie przeczytały albo zrobiły to bardzo pobieżnie. Nie trudno wejść na mój profil, przeczytać książkę i to, co jest w niej napisane. Bardzo mi przykro, że dochodzi do takich sytuacji, które nie powinny mieć miejsca.
Także mam apel do wszystkich recenzentów. Zapoznajcie się wcześniej z historią książki, Autora i jego twórczością. Szanujcie moją i Piotra pracę.

Gdybyś miała możliwość zachęcić czytelników do sięgnięcia po tę książkę – dlaczego Twoim zdaniem warto ją przeczytać? Do jakich odbiorców jest skierowana?

„Dialogi nieprzyzwoite” skierowane są do pełnoletnich czytelników. To erotyk inny niż wszystkie, ponieważ głównym bohaterem jest mężczyzna – męska prostytutka. Przedstawione w niej zostają blaski i cienie zawodu, którym trudnił się główny bohater Garry Shepherd. To połączenie gorącej książki erotycznej i obyczajowej. Poruszane są w niej ważne tematy bezpieczeństwa, miłości, szacunku dla drugiej osoby. To historia mężczyzny, który pomagał kobietom odkrywać ich seksualność, kobiecość. Był dla nich nie tylko męską prostytutką, ale także psychologiem. Przedstawia jak ważna jest komunikacja w związku. Sex w „Dialogach nieprzyzwoitych” przedstawiony jest bardzo smacznie, pikantnie, a momentami ostro i gorąco. Sięgnijcie po „Dialogi nieprzyzwoite”! To doskonała lektura na jesienne i zimowe wieczory, która rozgrzeje Waszą sypialnię do czerwoności. Polecam wszystkim czytelnikom, którzy są znudzeni typowymi książkami erotycznymi i chcą poznać świat seksu oczami mężczyzny.

Masz swój ulubiony cytat z Dialogów?

Oczywiście, że tak. Jeden z nich jest bardzo osobisty, ale to zostanie między mną, a Piotrem…

Żadne pieniądze nie są warte utraty szacunku do samego siebie. Potrafiłem wybaczyć sobie bardzo wiele, ale wszystko ma swoje granice. Chciałem móc spojrzeć sobie rano w twarz w lustrze.”

„Czasami to dobrze, kiedy kobieta poczuje łaskotanie i się zaśmieje. Zapamiętaj Alex, że najpiękniejsza zawsze będziesz, kiedy się uśmiechniesz.”

„Och, to był drobiazg. Breloczek, przy którym na łańcuszku dyndał wesoło mały, sympatycznie uśmiechnięty pingwinek. Chyba nawet nie był srebrny, kupiłem go w jakimś sklepie z pamiątkami. Nie chodziło o jakość prezentu, ale o sam fakt podarunku. O symbol. To był zapewne pierwszy prezent, jaki dostała od lat. Przez chwilę z takim bezwiednym, dziecięcym wręcz uśmiechem bawiła się pingwinem, jakby w życiu nie widziała nic równie pięknego. Muszę przyznać z lekkim wstydem, że czułem wtedy wzruszenie.

Dialogi nieprzyzwoite

Bardzo dziękuję za możliwość udzielenia świetnego wywiadu. Bardzo osobistego, ale dla mnie bardzo ważnego. Pisząc uroniłam niejedną łzę. Cieszę się, że mogłam podzielić się z Tobą Sabinko oraz z Wami czytelnikami moją i Piotra historią.

Chciałabym skierować kilka słów w stronę kobiet. Mam nadzieję, że moja historia da Wam siłę walczyć o swoje marzenia i osoby, którą kochacie najbardziej na świecie. Jeżeli są wśród czytelniczek kobiety dotknięte tą samą tragedią… Nie poddawajcie się! Nie jesteście same. Jesteście silne, piękne, mądre i inteligentne. Macie prawo do szczęścia i miłości. Nie przejmujcie się tymi wszystkimi paskudnymi historiami na swój temat. Żyjcie według własnych
zasad, w zgodzie same ze sobą. A moja historia niech doda Wam siły i determinacji w dążeniu do celu.


Ściskam najmocniej,
Patrycja Walerowska

Książkę kupisz tutaj:

Współpraca reklamowa z Patrycją Walerowską.

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Monika
Monika
8 miesięcy temu

Podziwiam siłę i determinację Pani Patrycji. Wzruszająca, ale piękna historia miłości i walki o marzenia swoje, jak i najbliższych sercu. Dzięki wydaniu tej książki Autor dał cząstkę siebie również czytelnikom, którzy mogą poznać jego twórczość i niezwykłą, nieocenioną pamiątkę, jeśli tak mogę to nazwać swojej żonie ❤️. Dzięki temu jest obecny nie tylko w sercu, ale również fizycznie w postaci książki. Wzruszyłam się. Życzę wszystkiego co najlepsze dla Pani Patrycji i cieszę się Sabinko, że dzięki Tobie mogłam poznać tę wyjątkową historię. Pozdrawiam barwy_twoich_slow.

Monika
Monika
8 miesięcy temu
Reply to  Monika

barwy_ moich_slow * przepraszam wkradł się babol ehh ten słownik źle mi podpowiedział 🤭

Marta Kilian
Marta Kilian
4 miesięcy temu

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie trudu, jaki Patrycja musiała przejść. Doceniam niesamowicie jej zaangażowanie i lojalność względem zmarłego męża. To coś, z czego możemy brać przykład.