Skoro te książki są takie dobre, to dlaczego boli Cię głowa?

Zdarza mi się często, że z powodu ataków migreny zmuszona jestem na kilka dni zwolnić tempo i zrezygnować z częstego dodawania postów na IG, blogu i w innych mediach. Myślę, że znajdę tu wiele osób, które znają ten rodzaj bólu – przeszywający, a wręcz unieruchamiający, który zmusza do nagłego zaprzestania aktywności.

Dają ci coś te książki?

Z tym pytaniem spotykam się bardzo często, podczas gdy zdarza mi się w luźnej rozmowie na Instagramie wspomnieć, że „dziś będzie mnie tu mniej – mam migrenę”. Wówczas, większość z osób, które obserwują systematycznie mój profil i są na bieżąco z udostępnianymi przeze mnie treściami, pyta mnie:

„Dają ci coś te książki o migrenie? Przecież tak dobrze je oceniłaś! Pewnie dałaś wysoką ocenę, bo tego wymagał wydawca? I co? Nic te książki nie dają?”

Zwykle pytania te padają w chwilach, kiedy z trudem otwieram oczy, bo ból bywa nieznośny, a są to kwestie, których zdecydowanie nie chciałabym zostawiać bez odpowiedzi. Postanowiłam więc, że poświęcę ten post na kilka słów wytłumaczenia 🙂

Cierpię na migrenę od kilkunastu lat. Nauczyłam się przez ten czas doskonale badać reakcje swojego organizmu na różne czynniki, które wyzwalają w moim przypadku atak migrenowy. Większość z tych czynników opisanych jest w książkach „Koniec z migreną”- wyd. Biały Wiatr oraz „Jak radzić sobie z migreną” – wyd. MUZA , które widzicie na zdjęciu. Kilkanaście lat temu, nie miałam jednak książek, które byłyby w stanie dać mi jakąkolwiek cenną wskazówkę. Przyznam szczerze, że nie szukałam również informacji na temat migreny w Internecie, gdyż wychodziłam z założenia, że skoro mój tata chorował na migrenę, to nic nie jest w stanie mi pomóc. Byłam jednak w błędzie! Owszem, nie mam wpływu na to, że mam genetyczne predyspozycje do migreny, ale jest szereg czynników, dzięki którym można te ataki ograniczyć lub nawet w dużej mierze wyeliminować.

Myślę, że wiele osób może odnosić wrażenie, że co innego piszę w postach, a co innego prywatnie. W końcu wychwalam książki na temat migreny, a co jakiś czas zwijam się z bólu z tego właśnie powodu. Spieszę z wyjaśnieniem!

Wiem doskonale, jakie czynniki zewnętrzne oraz składniki diety wyzwalają w moim przypadku atak migrenowy. Głód, brak snu, spożywanie czekolady, cytrusów, ostre światło, piwo – nawet bezalkoholowe, nieodpowiednie nawodnienie, stres.

Czy jednak to, że mam świadomość co mi szkodzi wystarczy, aby powstrzymać mnie przed zjedzeniem cukierków lub wypiciem ukochanego soku pomarańczowego? Niestety nie zawsze. W momencie, gdy czuję już, że z głodu burczy mi w brzuchu, wiem, że atak migreny następnego dnia mam gwarantowany jak w banku. Często zdarza mi się w wirze codziennych obowiązków zaniedbywać regularne pory posiłków, czy skusić się na szybką przekąskę w postaci batonika czy czekoladowego cukierka. W efekcie, następnego dnia słyszycie ode mnie, że boli mnie głowa i niestety, na Instagramie będę nieuchwytna. Wątpicie wówczas, że książki, które zachwalam mają w sobie przydatne treści.

Zapewniam jednak – mają! I to bardzo wiele!

Uważam też, że autorzy książek zawarli w tych pozycjach niezbędną wiedzę, z którą każda osoba cierpiąca na migrenę powinna się zapoznać przez wizytą u neurologa. Zdecydowanie ułatwi to opisanie lekarzowi własnego stanu, a to z kolei umożliwi dobranie odpowiedniego leczenia.

Książkę „Koniec z migreną. 150 sposobów na powstrzymanie bólu” podzieliłabym na dwie części. Są to bowiem sposoby lekowe i nielekowe, ale można też dokonać klasyfikacji na leczenie już istniejącego bólu, jak też zdecydowanie ważniejsze moim zdaniem metody na zmniejszenie prawdopodobieństwa wystąpienia ataku migreny. Myślę, że to kluczowe aby do migreny zwyczajnie nie dopuścić, bowiem gdy już nas dopadnie, wtedy najlepszym rozwiązaniem jest jak najszybsze zażycie leków. Utrzymywanie odpowiedniej diety, wagi, jak i nawodnienia organizmu ma OGROMNE znaczenie w zapobieganiu migrenie.

Nie bez powodu umieściłam na zdjęciu także pozycję „Nie jesteś chory, jesteś spragniony!”. Organizm źle nawodniony choruje w całości. Według autora, wiele przypadłości jest błędnie diagnozowanych jako jednostki chorobowe wymagające leczenia, tymczasem, są to powikłania na skutek nieodpowiedniego nawodnienia organizmu. Można odnieść tę sytuację również do migreny, z czym całkowicie się zgadzam. Jest to bardzo wartościowa książka, jedna z nielicznych pozycji literaturowych z zakresu zdrowia, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie. Lektura wstrząsnęła mną do tego stopnia, że zaczęłam pić! Uświadomiłam sobie, na jak ciężką pracę skazuję mój organizm wypijając tylko trzy kawy dziennie.

Mogę śmiało ręczyć za to, że przedstawiane przeze mnie książki zawierają obszerną wiedzę merytoryczną na temat czynników, które mogą wyzwalać atak migreny. Zdaję sobie sprawę, że w moim przypadku wystarczy odrobina dyscypliny, by wdrożyć do życia zmiany, które umożliwią mi rzadsze epizody migreny, jednak nie zawsze przychodzi to z łatwością. Cóż… Słaba silna wola 😃.

Recenzje wszystkich trzech książek, znajdziecie na moim profilu Instagram:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments